nr 14 (1019) 4 kwietnia 2008 - Wujkowski artysta
„Wujkowski” artysta
W Galerii Sztuki Współczesnej Fra Angelico przy Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach prezentowany był wernisaż grafiki i rzeźby Franciszka Kurzei „Kantata Śląska”. W przygotowanie wystawy zaangażowała się Fundacja dla Śląska.
Franciszek Kurzeja jest jednym z najbardziej wszechstronnych twórców-amatorów na Śląsku, którego korzenie nierozerwalnie związane są z „Solidarnością”. Tematyka jego prac inspirowana jest przez historię i kulturę regionu.
W tym roku artysta obchodzi jubileusz 50-lecia pracy twórczej
****
Z knotów lepił figurki
-„Kantata Śląska” przedstawia prace tematycznie związane z działalnością „Solidarności” w kopalni „Wujek” – mówi jej autor – Ja wciąż żyję tym tematem.
72-letni pan Franciszek z górnictwem związany był przez 65 lat, a z „Solidarnością” od dnia, w którym powstała.
W 1952 roku zatrudnił się w charakterze tokarza-ślusarza w kopalni „Katowice”. Miał wtedy ledwie16 lat. Pierwszy raz przyszedł do pracy w krótkich spodenkach.
Talent plastyczny przejawiał od dziecka. Jako mały chłopiec chodził na cmentarz i zbierał niedopalone knoty, z których później lepił figurki. W 1958 roku zapisał się do Koła Plastycznego „Gwarek”.
-Na początku Koło było dość liczne. Później niektórzy wyjechali do blank fajnych Niemiec, wielu zmarło – wspomina Franciszek Kurzeja - Teraz zostało nas tylko dwóch, ja i mój przyjaciel Janek Nowak. Niedawno obchodziliśmy 50-lecie powstania „Gwarka”.
****
Kalectwo przyszło raptownie
W latach 80. pan Franciszek zatrudnił się w kopalni „Wujek”. Na jej potrzeby wykonywał rzeźby w węglu.
-Jeszcze pracując na „Katowicach” rozpocząłem działalność związkową. Agitowałem wśród załogi, by wstępowała w szeregi „Solidarności”. Pracę na „Wujku” rozpocząłem już po wydarzeniach stanu wojennego – mówi - Wtedy związek prowadził swoją działalność w podziemiu. Zrobiłem niejedną rzeźbę z napisem „ NSZZ Solidarność KWK „Wujek”
Gdy 10 lat temu odchodził na zasłużoną emeryturę, Komisja Zakładowa z „Wujka” uhonorowała go Złotym Medalem „Solidarności”. Później związkowcy wyróżniali pana Franciszka podobnymi odznaczeniami z okazji 20. i 25. rocznicy powstania związku.
-To są niesamowici ludzie. Przez cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt – opowiada artysta.
Niespełna rok temu do związkowców z „Wujka” dotarła wiadomość o pobycie pana Franciszka w szpitalu. Gdy go odwiedzili poraziła ich diagnoza wystawiona przez lekarzy.
-To stało się raptownie – opowiada pan Franciszek – W palec u nogi wdała się gangrena. W ciągu dwóch dni straciłem obie kończyny. Byłem wtedy najbardziej nieszczęśliwą osobą na świecie. Zawsze byłem człowiekiem czynu, a tu nagle przytrafiło mi się tak ogromne nieszczęście. Teraz jestem stary i schorowany. Ręce mi drżą. Nigdy nie sądziłem, że coś takiego mnie w życiu spotka.
Nieoceniona dla niego jest pomoc żony, o której mówi bardzo czule. Ona, mimo, że niewiele ma sił, z miłością się nim opiekuje. Dba o niego, przenosi na wózek inwalidzki, przygotowuje farby do malowania.
****
Palenie w żołądku
Grafiki pana Franciszka, malarstwo olejne, rzeźby w węglu i wycinanki artystyczne prezentowane były podczas ponad 100. wystaw zbiorowych w kraju i zagranicą.
„Kantata Śląska” była 56. indywidualnym wernisażem artysty. Jego rzeźby są kolekcjonerskim rarytasem i znajdują się w zbiorach prawie wszystkich muzeów śląskich.
Franciszek Kurzeja z ogromnym wzruszeniem wspomina wystawę swoich prac przygotowaną specjalnie z okazji obchodów 25-lecia pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II, która prezentowana była w Woli Zręczyckiej koło Krakowa i jak każda, jego autorstwa, spotkała się z ogromnym uznaniem zwiedzających.
-Na uwagę zasługuje również mój cykl wycinanek przedstawiających 400. Madonn z Polski i z całego świata. 200. z nich przekazałem Muzeum Archidiecezjalnemu w Katowicach – mówi pan Franciszek - Moje prace opłakują też oficerów zastrzelonych w Katyniu, górników poległych w kopalni „Wujek”, ofiary katastrofy w hali targowej w Katowicach, czy górników z kopalni „Halemba”. Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł namalować jeszcze zabytkowe obiekty kopalni „Katowice”.
Franciszek Kurzeja przyznaje, że każda jego wystawa jest powodem do niezwykłej tremy.
-Jestem, jak zamurowany. W ogóle nie potrafię w takich sytuacjach gadać. Zawsze odczuwam palenie w żołądku – mówi artysta
****
Stanisław Płatek, członek Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK „Wujek” Poległych 16 Grudnia 2001 r., górnik ranny w trakcie pacyfikacji:
-Pan Franciszek jest jednym z artystycznych piewców ruchu solidarnościowego. Był członkiem Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Górników KWK „Wujek” i Komitetu Pamięci Górników KWK „Wujek” Poległych 16 grudnia 2001r. W przykopalnianym Domu Kultury prowadził kółko plastyczne. To jedyny znany mi autor prac plastycznych tematycznie związanych z wydarzeniami na „Wujku”. Na aukcję budowy pomnika przekazał namalowany przez siebie tryptyk „wujkowski”. Zaprojektował również cegiełki. Jego prace stały się tematem do znaczków wydawanych w drugim obiegu. Nasz Komitet kilkakrotnie eksponował jego twórczość przy okazji turniejów szachowych rozgrywanych z okazji kolejnych rocznic tragicznych wydarzeń na „Wujku”. Wiadomość o jego nagłym kalectwie była dla nas bardzo dramatyczna.
Beata Gajdziszewska