nr 16 (917) 21 kwietnia 2006 - Relikt PRL-u
Relikt PRL-u
Beata Gajdziszewska
Odwołany prezes zarządu KWK "Budryk" SA Piotr Czajkowski pełni funkcję dyrektora kopalni i kierownika ruchu zakładu. - To jest kpina z państwa prawa i z decyzji ministra, któremu wydawało się, że rozwiązał problem naszej kopalni - komentują związkowcy zakładowej Solidarności.
Decyzję ministra gospodarki odwołującą Piotra Czajkowskiego ze stanowiska prezesa zarządu załoga kopalni przyjęła z dużym zadowoleniem.
Powodem odwołania prezesa był raport delegatury NIK w Katowicach, w którym zawarte zostały m.in. informacje o korupcjogennych metodach zarządzania spółką, niejasnych umowach przetargowych niezgodnych z uchwałami Walnego Zgromadzenia, pożyczkach udzielonym związkom zawodowym, o konflikcie ze stroną społeczną oraz fałszowaniu czasu pracy.
Okazuje się jednak, że odwołanie zarządzającego spółką niewiele zmieniło. Aktualnie Piotr Czajkowski pełni funkcję dyrektora kopalni i kierownika ruchu zakładu.
- To jest kpina z państwa prawa i z decyzji ministra, któremu wydawało się, że rozwiązał problem naszej kopalni - komentują związkowcy zakładowej Solidarności. - O Czajkowskiego zadbał rządzący górnictwem układ towarzysko-biznesowy.
Wielkim optymistą związkowcy z "Budryka" nazywają wiceministra gospodarki Pawła Poncyliusza, który zapowiedział, że z tym układem zamierza walczyć. Na ironię, w konkursie na stanowisko prezesa KWK "Budryk" stanął dotychczasowy wiceprezes kopalni Marian Kurpas, który jest, podobnie jak Czajkowski, odpowiedzialny za nieprawidłowości w zarządzaniu spółką.
- On również odpowiada za zakup starych obudów zmechanizowanych firmy "SATO", za brak nadzoru właścicielskiego, gdy był członkiem rady nadzorczej, manipulowanie wynikami finansowymi kopalni, nierespektowanie uchwał Ministerstwa Skarbu Państwa dotyczących przechodzenia na emerytury pracowników bez względu na zajmowane stanowisko, za przetargi sprzeczne z decyzjami Walnego Zgromadzenia oraz pracę w nadgodzinach - takie oskarżenia kieruje strona związkowa pod adresem Kurpasa.
Zdaniem związkowców, rada nadzorcza, będąca organem nadzoru właścicielskiego, winna interweniować i dbać o interes skarbu państwa. Przypominają, że w sprawie nieprawidłowości w kopalni katowicka policja prowadzi śledztwo, w trakcie którego przesłuchiwany był również przewodniczący rady nadzorczej, w celu wyjaśnienia korupcjogennych metod zarządzania spółką.
- Życzę szczęścia wiceministrowi Poncyliuszowi w robieniu porządku z ludźmi starego systemu na Śląsku - mówi Andrzej Powała, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "S" KWK "Budryk" SA. - Podpowiadamy mu, by skorzystał ze swojego prawa ustawodawczego i zmienił skład rady nadzorczej, bo inaczej głową muru nie przebije.
Powała zauważa również, że nie trzeba jeździć na Białoruś, by zobaczyć jak łamane są prawa człowieka, a człowiek traktowany jest przedmiotowo. Wystarczy przyjechać do kopalni "Budryk" w Ornontowicach.
- Zapraszam do naszego zakładu zwłaszcza wszystkich tych, którzy z nostalgią i tęsknotą wspominają minioną epokę - zapewnia przewodniczący. - Sądzę, że można by nieźle zarobić, wykorzystując kopalnię "Budryk" jako relikt PRL-u. Wciąż jednak wierzymy, że prawda zwycięży, bo to my mamy rację. Mamy również za sobą załogę, na której można polegać. Przez dwa ostatnie lata z jej pomocą wywalczyliśmy należne nam pieniądze za uczciwą i wydajną pracę.