nr 18 (867) 6 maja 2005 - Niemieckie zorganizowanie
Niemieckie zorganizowanie
Beata Gajdziszewska
Na przełomie marca i kwietnia na zaproszenie niemieckiego Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Górniczego, Chemicznego i Energetycznego IG BCE 3-osobowa delegacja Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność uczestniczyła w seminarium na temat funkcjonowania górnictwa w Niemczech, przyszłości tej branży w UE i działalności niemieckich związków zawodowych i rad zakładowych.
Niemiecka demokracja związkowa funkcjonuje od blisko stu lat, mimo że w tym kraju brak jest ustawy o związkach zawodowych. Tam wszystkie organizacje tworzą jedną centralę DGB (Niemieckie Stowarzyszenie Związków Zawodowych) zrzeszającą 7 mln 700 tys. członków, z czego 833 tys. stanowią związkowcy IG BCE. Związki zawodowe prowadzą działalność poza zakładami, ale prawo wstępu do nich uzyskują, gdy mają w zakładach co najmniej jednego członka.
- 81 proc. wszystkich rad zakładowych stanowią członkowie IG BCE, a 19 proc. rad zakładowych jest niezorganizowanych - informuje obecny na seminarium Krzysztof Leśniowski, członek Rady SGiE.
Do ich zadań należą m.in. nadzorowanie przestrzegania ustaw i zbiorowych układów pracy, podejmowanie inicjatyw w zakresie ochrony pracy oraz negocjowanie umów zakładowych.
- Wszelkie koszty związane z ich funkcjonowaniem ponoszą pracodawcy, ale nie są dopuszczalne korzyści bądź straty dla członków rad wynikające z pełnionych funkcji - dodaje uczestniczący w spotkaniu Krzysztof Urban, delegat na Kongres SGiE.
Prywatyzacja nieuchronna?
W trakcie seminarium wiele uwagi poświęcono przyszłości polskiego górnictwa w UE. Jego uczestników zaskoczyła informacja, że nasze kolejne rządy nie zadbały o to, by Polska, po przystąpieniu do UE, stała się jej zapleczem energetycznym. Brak zainteresowania rządzących interesami branży sprawił, że obecnie Unia importuje tańszy surowiec z Rosji oraz z Ameryki Południowej.
- Przy obecnym znacznym wzroście cen energii bardzo opłacalny byłby import węgla z krajów unijnych, jak np. Polska i Czechy - argumentowali przedstawiciele SGiE.
Rozważano również problem prywatyzacji polskiego górnictwa, której sprzeciwia się górnicza "S". Niemieccy związkowcy twierdzili, że to proces nieunikniony ze względu na unijne dyrektywy i wskazywali, że rolą związków zawodowych jest wynegocjowanie pakietu gwarantującego pracownikom zatrudnienie oraz dotychczasową płacę.
Krótszy czas, większe pieniądze
W Niemczech obowiązuje 37,5-godz. tygodniowy czas pracy, natomiast tamtejsi górnicy wypracowują tygodniowo 40 godz.
- W zamian mogą korzystać z dodatkowych 21 dni urlopu z tytułu wypracowania 2,5 nadgodzin tygodniowo - mówi Jacek Nocko, wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ "S". - To bardzo ciekawe rozwiązanie. Podstawowa pensja górnicza wynosi ok. 1700 euro. Okazuje się, że w tym kraju górnicy pracują w krótszym wymiarze, niż w Polsce, i za większe pieniądze.
Jednocześnie związkowcy SGiE wskazują, że jeśli niemiecka centrala związkowa podejmuje z pracodawcą negocjacje układu zbiorowego, to obejmują one wyłącznie członków związku. Pozostali pracownicy nie mają prawa do korzystania z wynegocjowanych zapisów.