Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 1 (1006) 4 stycznia 2008 - Będzie strajk


Będzie strajk
 
7 stycznia we wszystkich kopalniach i zakładach górniczych Kompanii Węglowej przeprowadzony zostanie strajk generalny. Taką decyzję podjęli liderzy górniczych central związkowych po zakończonych fiaskiem kolejnych już negocjacjach płacowych z zarządem firmy.
Związkowcy domagali się podwyżek płac o 6,9 proc. jeszcze w tym roku oraz zwiększenia ekwiwalentu barbórkowego ze 160 do 500 zł. Oczekiwali też, że w przyszłym roku płace w Kompanii wzrosną o 14 proc. w stosunku do roku bieżącego.
Zarząd zaproponował 11-procentowe podwyżki płac w 2008 r. Jedynie płace górników zatrudnionych w przodkach i ścianach wzrosłyby o 14 proc.
-To kuriozum, by tylko jedna grupa pracowników otrzymała postulowane przez nas podwyżki, które w dodatku byłyby zróżnicowane. Maksymalnie górnik zatrudniony w przodku miałby wyższą pensję o 350 zł brutto, a na wielu kopalniach nie uzyskałby nawet 300 zł – wyjaśnia szef górniczej „Solidarności” Dominik Kolorz – Skoro zarząd nie ma nic do zaproponowania, to my również nie odstąpimy od swoich żądań. Możliwości negocjacyjne się już wyczerpały. Uważam, że teraz w rozmowy powinien się zaangażować minister gospodarki.
Zanim zapadła decyzja o strajku generalnym 40 tys. górników z Kompanii wzięło udział w 24 godzinnym strajku ostrzegawczym. Pracowały tylko kopalniane służby utrzymania ruchu. Protest przebiegał spokojnie, załogi uczestniczyły w masówkach.
Zarząd Kompanii szacuje, że strajk ostrzegawczy naraził firmę na 40 mln zł strat.
 
Ze Zbigniewem Madejem, rzecznikiem prasowym KompaniiWęglowej rozmawia Beata Gajdziszewska
-Jaka jest wola zarządu Kompani Węglowej w sprawie przyznania pracownikom podwyżek płac?
-Wola jest bardzo duża, ale możliwości skromniejsze. Kilka miesięcy temu zarząd firmy wyszedł z propozycją 10 procentowej podwyżki w 2008 roku i jest ona najkorzystniejsza w kilkuletniej historii Kompanii. Tuż przed strajkiem zarząd KW podniósł ją jeszcze o 1 proc. i jednocześnie zadeklarował, że po pierwszym półroczu będzie możliwość prowadzenia dalszych rozmów na temat podwyższenia wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. Jeżeli chcielibyśmy spełnić żądania związkowców i podnieść wskaźnik z 4,8 do 6,9 proc. z jednoczesnym wyrównaniem ekwiwalentu barbórkowego ze 114 do 500 zł, to wtedy Kompania poniosłaby straty wys. 117 mln zł. Równocześnie narazilibyśmy się na utratę pomocy publicznej, łącznie z przyszłym rządowym dokapitalizowaniem na kwotę 599 mln zł. 
-A tymczasem zatrudnieni w ekstremalnych warunkach górnicy, każdego dnia narażają swoje życie i zdrowie. Czy to nie jest wystarczający powód do upominania się o wyższe wynagrodzenia?
-Zarząd Kompanii nigdy nie twierdził inaczej i uważa, że górnicy powinni zarabiać więcej. W tej kwestii nie ma sprzeczności między zarządem a związkami zawodowymi. Tyle, że Kompania wciąż spłaca zobowiązania przejęte po byłych spółkach węglowych. Tylko z własnych zysków spłaciliśmy miliard zł. Na więcej nas po prostu nie stać.
-Czy są jeszcze jakieś szanse na wypracowanie rozsądnego kompromisu?
-Byłbym szczęśliwy, gdyby tak się stało. Nie ma my, wy, oni. Przecież wszyscy żyjemy w jednej firmie. Przed laty działacze „Solidarności” powtarzali mi: rozpocząć strajk w górnictwie, to nie jest sztuka. Problem w tym, jak go pomyślnie zakończyć, by górnicy byli zadowoleni i firma normalnie funkcjonowała.
 
***
Komentuje Dominik Kolorz, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „S”:
-Rzecznik prasowy Kompanii wypowiedział się bardzo pięknie i wręcz jestem gotów zaproponować mu, by zapisał się do „Solidarności”. Wszystko ładnie, bijcie się w piersi i pracujcie, a ja wam obiecam, że będziecie mieli duchową strawę. Tak mogę skomentować jego wypowiedź. Bzdurą jest obietnica zarządu Kompanii dotycząca 11 procentowych podwyżek. Te 11 proc. nie zostałoby przeznaczonych bezpośrednio na podwyżki. Pieniądze znowu rozeszłyby się na wypłaty nadgodzin, jubilatów, na wyrównanie cen węgla deputatowego itp. W ten sposób z 11 proc. faktycznie na podwyżki zostałoby 4 proc. Dlatego nie przystaliśmy na tę propozycję. Poza tym, bezsensowne jest mówienie, że firmy na podwyżki nie stać. W takiej sytuacji powinien się zmienić zarząd Kompanii. W naszym przekonaniu dobrze zarządzana firma spokojnie może spełnić nasze żądania.
 
***
Dogadali się w Jastrzębskiej
 
Powody do zadowolenia mają górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. Tam, w przededniu świąt Bożego Narodzenia podpisano porozumienie płacowe na mocy którego, załoga od stycznia 2008 roku ma otrzymać 8-procentowe podwyżki wynagrodzeń. Za 2007 rok pracownikom wypłacono jednorazowe premie. W obliczu zapowiedzianego przez związkowców strajku i wstrzymania wysyłki węgla do mediacji drogą telefoniczną włączył się odpowiedzialny za górnictwo wiceminister gospodarki Eugeniusz Postolski.   
Związkowcy z JSW początkowo domagali się 11 proc. podwyżek płac dla całej załogi. W trakcie prowadzonych negocjacji obniżyli je do 8 proc.
-Wypracowanie kompromisu było konieczne. Duża w tym zasługa pana ministra – mówi przewodniczący „S” w KWK „Jas-Mos” Andrzej Ciok – Wstrzymanie wysyłki węgla powodowałoby 11-milionowe straty na dobę. Nastroje wśród załogi były bardzo bojowe, ale na szczęście udało się zażegnać widmo protestu.
 
 
  

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224159
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011