Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 21 (922) 26 maja 2006 - Wspierani przez Sekretariat


nr 21 (922) 26 maja 2006
Wspierani przez Sekretariat
Beata Gajdziszewska
Obradujący 11 maja w Kłodawie delegaci Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego Sekcji Krajowej Górnictwa Soli NSZZ "Solidarność" ponownie powierzyli funkcję przewodniczącego na kadencję 2006-2010 Jerzemu Gawędzie z Kopalni Soli "Inowrocław". Wybrali również 8-osobową Radę Sekcji i Komisję Rewizyjną. Delegatem na Kongres Sekretariatu Górnictwa i Energetyki został Adam Gawlik z Kopalni Soli "Wieliczka".
SKGS tworzą związkowcy z czterech zrestrukturyzowanych kopalń: "Kłodawa", "Inowrocław", "Bochnia" i "Wieliczka". Dwie pierwsze wciąż prowadzą produkcję, kopalnia "Bochnia" znajduje się w stanie likwidacji, a "Wieliczka" funkcjonuje jako obiekt turystyczny. Na 2 tys. pracowników zatrudnionych w sektorze górnictwa soli, w "Solidarności" zrzeszonych jest ok. 880 członków.
Składając sprawozdanie z minionej kadencji, Jerzy Gawęda przypomniał o dużym zaangażowaniu związkowców SKGS w walce o przeforsowanie obywatelskiego projektu ustawy o emeryturach górniczych, którego inicjatorem była Sekcja Krajowa Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ "S". Podkreślił, że Sekcja jest niedużą strukturą i dlatego aktywnie współpracuje z SGiE.
- Sekretariat wspierał nasze działania związane m.in. z problemami przekształceń własnościowych, sporów zbiorowych, układów branżowych, akcyzy na sól, urlopami górniczymi i emeryturami - powiedział.
Wskazał, że w nowej kadencji niezwykle istotną sprawą będzie utrzymanie stabilizacji rynku solnego oraz zatrudnienia w kopalniach soli, które uzależnione będzie od realizacji planowanych inwestycji.
***
Wciąż nie mają zespołu
Zdzisław Boksa już piątą kadencję pełni funkcję przewodniczącego Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Brunatnego NSZZ "Solidarność". Tak jednogłośnie zdecydowali delegaci Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego obradującego 12 maja w Wieluniu.
W skład SKGWB wchodzi osiem komisji zakładowych liczących ok. 4,5 tys. członków.
W minionej kadencji Sekcja m.in. prowadziła aktywne działania zmierzające do powołania zespołu trójstronnego ds. górnictwa węgla brunatnego.
- Wciąż napotykaliśmy na sprzeciw ówczesnego wicepremiera Hausnera - mówił w trakcie WZD Zdzisław Boksa.
Dlatego, Rada Sekcji w stosownym stanowisku zobowiązała przewodniczącego do zorganizowania spotkania przedstawicieli central związkowych, będących w branży węgla brunatnego stroną Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy, z ministrem Skarbu Państwa.
- Kierujący resortem poprzestał na zapewnieniach, że będzie dążył do powołania zespołu trójstronnego - kontynuował Boksa. - Teraz mamy nadzieję, że rozmowy z obecnym rządem przyniosą oczekiwany skutek.
***
Praca nie dla emerytów
Na łamach Tygodnika Solidarność często informowaliśmy o patologiach w samodzielnej kopalni "Budryk", do których doszło za przyzwoleniem zarządu spółki.
Oto kolejna, związana z zatrudnieniem naczelnego inżyniera, który w 1988 r. przeszedł na górniczą emeryturę, a następnie ją zawiesił. Do 2003 r. świadczył stosunek pracy w KWK "Budryk" na podstawie umowy cywilno-prawnej, po czym ponownie został zatrudniony na etacie. Ponadto, zarząd ustanowił go prokurentem, reprezentującym kopalnię na zewnątrz.
- To pełnomocnictwo zostało już przez mnie wycofane - informuje Andrzej Markiewicz, dyrektor kopalni ds. zatrudnienia i współpracy z organizacjami związkowymi. - Jednak wręczenie mu wypowiedzenia nie jest możliwe.
Dyrektor wyjaśnia, że naczelny inżynier do końca kwietnia przebywał na L-4, po czym okazało się, że nagle został delegowany przez dwóch członków zarządu do Anglii.
- Wyjechał, mimo, że na delegacji zabrakło mojego podpisu - mówi dyrektor Markiewicz. - Po powrocie z delegacji przebywa na urlopie i wciąż otrzymuje niebagatelne wynagrodzenie, porównywalne z gażą członka zarządu.
Zdaniem dyrektora, górnicy po 25 latach pracy zdecydowanie powinni odchodzić na zasłużoną emeryturę i te przepisy powinny dotyczyć wszystkich pracowników górnictwa, bez względu na to, czy zatrudnieni byli w nadzorze kopalni, czy też na dole.
A. Markiewicz przyznaje, że w zakładach górniczych są stanowiska, które rzeczywiście wymagają ogromnego doświadczenia i specjalistycznych kwalifikacji. Uważa, że osoby piastujące te odpowiedzialne funkcje powinny wcześniej, przed swoim odejściem na emeryturę, przygotować swoich następców w taki sposób, aby byli lepsi od nich samych.
- Niektórzy jednak mają przekonanie, że są niezastąpieni - mówi. - Człowiek w wieku produkcyjnym jest aktywny, kreatywny, a temu, który osiągnął wiek emerytalny często brakuje energii, przestaje mu zależeć na wyniku ekonomicznym zakładu i losie zatrudnionej w nim załogi.
Andrzej Powała, przewodniczący "Solidarności" w kopalni "Budryk" ma nadzieję, że nowopowołana rada nadzorcza rozwiąże problem emerytów zatrudnionych w spółce i że KWK "Budryk" będzie prekursorem we wprowadzaniu normalności w polskim górnictwie.
- W opinii Związku, osoby, które nabyły prawa emerytalne muszą odejść z zakładów górniczych, a przy tym nie powinni mieć do nich powrotu - mówi. - Emeryci nie mogą blokować młodzieży prawa do pracy. "Solidarność" nie po to walczyła o górniczą ustawę emerytalną, by emeryci w kopalniach wciąż cieszyli się zatrudnieniem w szczególnych warunkach.

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224159
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011