Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 27 (1032) 4 lipca 2008 - Jestem i będę członkiem "Solidarności"


Z Damianem Jonakiem, młodzieżowym mistrzem świata w zawodowym boksie w kategorii wagowej junior-średniej prestiżowej federacji WBC, członkiem „Solidarności” KWK „Makoszowy”, promującym związek na ringu, rozmawia Beata Gajdziszewska
 
Jestem i będę członkiem „Solidarności”
 
-Mijające półrocze było dla Ciebie bardzo pracowite, ale dzięki temu możemy wraz z Tobą cieszyć się Twoimi znakomitymi sportowymi sukcesami. 
 
-To był okres intensywnych treningów. Pierwszą zwycięską walkę stoczyłem w Lublinie z Gruzinem Aleksandrem Benidze, a później w katowickim Spodku obroniłem mistrzowski pas w pojedynku z Francuzem Sebastianem Spenglerem. Ostatni sukces odniosłem w maju w Legnicy, gdzie pokonałem Francuza Louisa Mimoute.17 zwycięstw, które w sumie odniosłem na zawodowym ringu, uplasowało mnie na wysokiej, 25 pozycji w rankingu WBC. W tej federacji kategoria wagowa junior-średnia skupia najwięcej zawodników. Wprawdzie w nazwie mojego mistrzowskiego tytułu zawarte jest słowo „młodzieżowy”, ale chciałem podkreślić, że pojedynki z moim udziałem są dorosłe. W zawodowym boksie tytuł „młodzieżowy” odnosi się do zawodników młodych, uznanych przez federację, a będących na początku swojej bokserskiej kariery.
 
-Dotychczas walczyłeś z namalowanym na plecach logo „S”, a w trakcie walki w Legnicy po raz pierwszy zaakcentowałeś swoją regionalną tożsamość, prezentując napis „Solidarność Śląsko-Dąbrowska”. Czy tak już pozostanie?
 
-Utożsamiam się i będę promował Śląsko-Dąbrowską „S”, bo do niej należę. Gdy byłem bardzo młodym zawodnikiem to marzyłem o wiernych kibicach, dopingujących mnie w trakcie walk i teraz te marzenia się spełniają. Najlepszym przykładem jest moja walka w Lublinie i w katowickim „Spodku”. Tam całe rzesze członków „S” zgotowały mi niezwykle ciepłe przyjęcie. Natomiast do Legnicy dwoma autobusami przyjechali kibice z Bytomia. Przywieźli ze sobą flagę z napisem „Bytomska „Solidarność” zawsze z Damianem Jonakiem”. To było super! Wraz z nimi przyjechała orkiestra górnicza z KWK „Miechowice”, która przed rozpoczęciem pojedynku zagrała dla mnie, podobnie jak w Spodku, Mazurka Dąbrowskiego. To świetnie, że przy okazji moich walk kultywowana jest regionalna tradycja.
 
-Niektórzy z góry zakładają, że za promowaniem przez Ciebie NSZZ „S” na ringu, musi stać niezła kasa.
 
-Bzdura. Jestem i będę członkiem związku i tego się nie wstydzę. Mimo, że nie pracuję już w kopalni, to wciąż płacę składki. Cały świat wie, jaki jest wkład „S” w rozwój demokracji i ruchu związkowego. „S” od początku była wspierana przez Ojca Świętego Jana Pawła II, który dla mnie jest największym autorytetem. A skoro nasz papież otaczał „S” tak szczególną opieką i troską, to myślę, że nie ma w tym nic złego, jeśli ja na ringu, przy okazji sportowych walk, wraz z kibicami z „S”, promuję bezinteresownie związek, do którego należę.
 
-Kiedy zobaczymy Cię znów w akcji?
 
-Kolejną walkę stoczę18 października w Zabrzu, gdzie wystąpię na gali boksu zawodowego. Będę bronić mistrzowskiego pasa oraz walczyć o nowy. To będzie bardzo ciężki pojedynek, liczący, nie jak dotychczas 10. rund, lecz 12. Jeżeli będę skuteczniejszy niż mój przeciwnik, to będę mógł się ubiegać o prawo do walki o najwyższe laury w zawodowym boksie. Liczę, że również w Zabrzu, nie zawiodą mnie kibice z „S” i ze Śląska. W tym roku czeka mnie jeszcze walka rankingowa, którą stoczę prawdopodobnie w Niemczech, albo w Kielcach. Mam nadzieję, że rezultat tego pojedynku uplasuje mnie w pierwszej 20-ce w rankingu WBC w kategorii junior-średniej.
 
-Czy już rozpocząłeś przygotowania do zabrzańskiego pojedynku?
 
-Rozpocznę je dopiero 23 lipca w Zakopanem. Teraz muszę troszeczkę odpocząć, naładować akumulatory, wyjechać z żoną przynajmniej na 10-dniowy urlop, podczas którego mam zamiar wyłączyć telefon. Mamy bardzo niewiele czasu na prywatność.
 
-Cała Twoja dotychczasowa kariera może wskazywać, że jesteś urodzony w przysłowiowym czepku. Do tej pory wychodziłeś zwycięsko ze wszystkich pojedynków, które stoczyłeś na zawodowym ringu bokserskim
 
-To prawda, ale życie nie zawsze mnie rozpieszczało. Na konferencjach prasowych nie ukrywam, że w moim były różne epizody, m.in. pracowałem jako bramkarz w dyskotece w Tarnowskich Górach. Wiem, że tam wszyscy mnie ciepło wspominają, może, dlatego, że radziłem sobie przy pomocy słownych argumentów, a nie pięści. Myślę, że wszystkie te doświadczenia były bardzo dobrą lekcją
 
-Czy znane są już efekty internetowej aukcji charytatywnej ogłoszonej przez Ciebie na portalu allegro, tuż po walce w Spodku? Do licytacji wystawiłeś koszulki z Twoim podpisem i wizerunkiem oraz z autografami wszystkich zawodników katowickiej gali.
 
-Dwie firmy złożyły mi bardzo korzystne oferty. Wkrótce transakcja zostanie sfinalizowana, a zainteresowani będą mogli na ten temat przeczytać na mojej stronie internetowej www.damianjonak.com . Pieniądze przekażę Fundacji „Knockout Dystrofii” której podopiecznymi są dzieci cierpiące na tę straszną chorobę. Część środków finansowych wspomoże działalność orkiestry górniczej z Miechowic, będącej kontynuatorem tradycji górniczej w regionie. Obecnie orkiestry nie są finansowane przez kopalnie, muszą utrzymywać się same. Nie wyobrażam sobie, by któregoś dnia zabrakło ich w śląskim krajobrazie.
 
Dziękują za rozmowę

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224160
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011