nr 28 (1033) 11 lipca 2008 - Kopalni być albo nie być
Kongres solidarny z energetykami
O czynne wsparcie manifestacji, zaplanowanej przez Sekcję Krajową Energetyki NSZZ „Solidarność” na 25 lipca w Warszawie, zaapelowali do wszystkich struktur branżowych delegaci II Sesji V Nadzwyczajnego Kongresu Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „S”.
W trakcie obrad w Katowicach-Giszowcu zebrani udzielili wsparcia działaniom protestacyjnym podejmowanym przez SKE, które mają na celu wstrzymanie zmian strukturalno-własnościowych w branży do czasu przyjęcia modelu sektora dystrybucji oraz zakończenia procesu konwersji akcji. Fiasko tych działań oznaczać może poważne problemy w dystrybucji, również dla elektrowni, co z kolei będzie miało negatywny skutek dla górnictwa, stąd tak zdecydowany apel do związkowców „S” o przyłączenie się do protestu. Przewodnicząca SKE Barbara Stefaniak-Gnyp wskazała, że zawierane w energetyce przez stronę społeczną porozumienia z rządem są regularnie łamane, a dialog społeczny jest wyłącznie pozorowany.
Delegaci przyjęli również projekt uchwały, która zostanie zgłoszona podczas Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „S”. W założeniu, dokument wprowadza istotną zmianę w Statucie związku. Jeśli zostanie zaakceptowany przez KZD, to wówczas funkcji związkowych nie będą mogły pełnić osoby, które nie złożyły oświadczeń dotyczących współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.
Nadzwyczajny Kongres SGiE stanowczo sprzeciwił się rządowemu projektowi ustawy o emeryturach w warunkach szczególnych lub szczególnym charakterze. Delegaci zaapelowali do premiera o zamianę 4-miliardowego długu Kompanii Węglowej S.A. na zobowiązania inwestycyjne, które mają doprowadzić do uruchomienia nowych złóż węgla kamiennego i zwiększenia produkcji tego surowca. Wyrazili też oburzenie wobec medialnej nagonki na Instytut Pamięci Narodowej.
W trakcie katowickiej sesji Kongresu przeprowadzone zostały wybory uzupełniające do Rady SGiE. Delegaci zaufaniem obdarzyli Krystynę Wróbel z Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Cynku i Ołowiu, Edmunda Myszkę z SKE i Jacka Ramsa z Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego. W pracach Rady zastąpią oni Andrzeja Cioka, Dariusza Szewca i Wacława Dziwiora, którzy złożyli rezygnację.
***
Kopalnia być albo nie być
30 czerwca minął termin parafowania umowy prywatyzacyjnej czechowickiej kopalni „Silesia”, która miała być pierwszą w Polsce czynną kopalnią węgla kamiennego sprzedaną prywatnemu inwestorowi. Na razie plany tej transakcji, za którą Kompania Węglowa miała uzyskać 250 mln złotych, zakończyły się niepowodzeniem.
Szkocka grupa Gibson, nie dopełniła wymaganych procedur. Nie zarejestrowała oddziału w Polsce i nie wystąpiła o koncesję na wydobycie węgla oraz nie poinformowała Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zamiarze. Nie dziwi więc fakt, że Ministerstwo Gospodarki nie wyraziło zgody na transakcję.
-Z posiadanych przez nas dokumentów wynika, że to KW nie przekazała szkockiemu inwestorowi w odpowiednim czasie istotnych materiałów i stąd wynikają opóźnienia Gibson Group mi.in.z zarejestrowaniem oddziału w Polsce – wyjaśnia przewodniczący zakładowej „Solidarności” Dariusz Dudek. – 17 kwietnia zarząd KW podjął decyzję, o powstaniu spółki-córki zależnej, która może przejąć koncesję i nabyć kopalnię. Zarejestrowano ją pod nazwą Sp. z o.o. Gibson-Silesia. W krótkim czasie doradcy Kompanii uznali, że spółka zależna nie może funkcjonować, musi to być oddział.
Związkowcy informują, że w tej sytuacji właściciel Gibson Group zmuszony był dokonać zmian w statucie swojej firmy zarejestrowanej w Glasgow. Dopiero w połowie czerwca otrzymał zgodę na powołanie oddziału w Polsce i wówczas mógł rozpocząć procedury związane z kupnem „Silesii”. Numery kopalnianych działek Kompania przekazała inwestorowi dopiero 24 czerwca. Do UOKiK inwestor zmuszony był przesłać niekompletny wniosek dotyczący kupna kopalni, ponieważ zarząd KW wzbrania się przed ujawnieniem tajnych materiałów.
-Nie oskarżamy zarządu KW, oni uczą się jak my wszyscy, bo to pierwsza sprzedaż kopalni w kraju – mówi Dariusz Dudek. - Wiemy, że zagmatwania prawne powodują opóźnienia, ale nie można całej winy zrzucać na inwestora. KW zaznaczyła w regulaminie przetargu, że sprawy z nim związane są tajne, tymczasem jej rzecznik jaskrawo łamie prawo, całą winą obarczając Gibson Group. O tym poinformowaliśmy już premiera.
Obecnie inwestor dąży do przedłużenia terminu podpisania umowy, a KW niezmiennie deklaruje chęć sprzedaży kopalni Szkotom. Gdyby jednak do niej nie doszło, to „Silesię”, dysponującą drugimi pod względem wielkości zasobami węgla w kraju, czekałaby nieuchronna likwidacja przez zatopienie. Zakład, bez ogromnych inwestycji, na które KW nie stać, będzie nierentowny. W tej sytuacji niepewny staje się los 930. pracowników kopalni. Górnicy z „Silesi” są rozgoryczeni. Jeszcze w zeszłym roku szkocki inwestor podpisał ze związkami korzystny dla załogi pakiet socjalny, w którym m.in. zagwarantował utrzymanie zatrudnienia oraz liczne inwestycje.
-Byłby to skandal, gdyby tak liczna załoga miała znaleźć się na bruku – mówi Dariusz Dudek. – Będziemy walczyć o inwestora, bo w przeciwnym razie zostaniemy zalani, a takiego scenariusza nie dopuszczamy. Uliczne protesty nie są dobrym rozwiązaniem, ale bierzemy pod uwagę każdą ewentualność. Udowodnimy, że potrafimy zadbać o swoje interesy.
Beata Gajdziszewska