nr 30 (879) 29 lipca 2005 - Marszałek mówi nie
Marszałek mówi nie
Beata Gajdziszewska
14 lipca liderzy górniczej Solidarności wraz z przedstawicielami pozostałych górniczych central związkowych udali się do Warszawy na rozmowy z marszałkiem Sejmu RP Włodzimierzem Cimoszewiczem w sprawie wprowadzenia pod głosowanie kończącego kadencję parlamentu obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jednakże spotkanie nie przyniosło oczekiwanych przez stronę związkową rezultatów.
Marszałek twierdził, że jego decyzję o niepoddawaniu dokumentu pod głosowanie Sejmu dyktuje rządowa ekspertyza szacująca koszty wprowadzenia ustawy w życie na kwotę 28 mld złotych. Na zadane pytanie, czy możliwa jest zmiana negatywnej decyzji w przypadku przedstawienia przez związkowców własnej ekspertyzy na ten temat, odpowiedział: - To już za późno.
- Skłonni jesteśmy do podejrzeń, że to duży przekręt polityczny - mówi przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ "S" Dominik Kolorz. - W Senacie wprowadza się poprawki do zupełnie innej ustawy, mające przedłużyć o dwa lata obowiązujący system emerytalny dla wszystkich pracowników zatrudnionych w warunkach szkodliwych i uciążliwych. A zgodnie z rządową ekspertyzą, do której odwołuje się marszałek, to właśnie takie przedłużenie utrzymywać będzie najwięcej kosztów w budżecie państwa.
Z przeprowadzonych rozmów związkowcy nie mogą być zadowoleni. Twierdzą, iż niezrozumiałe jest, by osoba pełniąca funkcję marszałka Sejmu, a zarazem kandydująca na najwyższy urząd w państwie, jednoosobowo odrzucała wszelkie argumenty strony społecznej. Takie duszenie inicjatywy obywatelskiej jest dla nich jednoznaczne z ignorowaniem obywateli, stanowiących przecież potencjalny elektorat wyborczy. Liderzy górniczych central związkowych podtrzymują zapowiedź przeprowadzenia protestu na Wiejskiej w trakcie ostatniego posiedzenia Sejmu obecnej kadencji. W dniach 25-29 lipca planują zorganizowanie przed siedzibą parlamentu kilkunastotysięcznej wioski górniczej.
- W założeniach protest miał mieć spokojny i zdyscyplinowany przebieg, a jego celem miało być wyłącznie wprowadzenie obywatelskiego projektu pod sejmowe głosowanie. Wobec postawy marszałka Cimoszewicza, nie możemy przewidzieć reakcji pracowników branży - mówią.
D. Kolorz dodaje, że jeśli górnicy napotkają na dalszy opór marszałka, to nie ma pewności, że ktokolwiek będzie w stanie utrzymać spokój górniczego protestu.
ROP apeluje do marszałka
Przedstawiciele górniczych central związkowych nie pozostają osamotnieni w swoich dążeniach do wprowadzenia obywatelskiego projektu pod sejmowe głosowanie. Jeszcze 7 lipca Rada Ochrony Pracy przy Sejmie RP wystosowała apel do marszałka Sejmu o wprowadzenie pod obrady obecnego parlamentu projektu ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zawartego w sprawozdaniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
Rada, jako ustawowy organ nadzoru nad warunkami pracy w Polsce, zwróciła uwagę na fakt, że górnicy, których wspomniana ustawa dotyczy, stanowią grupę społeczno-zawodową wykonującą pracę o szczególnej i najwyższej uciążliwości w stanie ciągłego zagrożenia i niebezpieczeństwa dla życia.
W apelu członkowie ROP wskazali, że niewprowadzenie wspomnianego projektu ustawy pod obrady Sejmu spowoduje, iż na skutek ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych większość osób zatrudnionych w warunkach szczególnych lub w szczególnym charakterze, urodzonych po 1 stycznia 1949 r., a które nie skorzystają z przepisów przejściowych umożliwiających przejście na wcześniejszą emeryturę według obecnych przepisów, pozostaje pozbawiona prawa do przejścia na emeryturę w wieku innym niż 60 lat kobiety i 65 lat mężczyźni.