Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 38 (939) 22 września 2006 - Wstydziłbym się za taki dokument


nr 38 (939) 22 września 2006
Rada Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ "Solidarność" wystosowała do premiera RP stanowisko, w którym powiadamia o swym dużym niezadowoleniu z przekazywanych przez Ministerstwo Gospodarki informacji na temat rządowej strategii dla górnictwa, opracowanej bez konsultacji ze stroną społeczną. Związkowcy wskazali, że dialog społeczny, który miał być jednym z priorytetów obecnego rządu, w górnictwie węgla kamiennego praktycznie nie istnieje. W dokumencie zaapelowali o natychmiastowe powołanie zespołu, który przygotuje program dla górnictwa oparty na założeniach dynamicznej roli branży w oddziaływaniu na rynek.
Wstydziłbym się za taki dokument
Z Dominikiem Kolorzem, przewodniczącym SKGWK NSZZ "S" rozmawia Beata Gajdziszewska
- Jakie osoby powinny znaleźć się w zespole, o którego powołanie apeluje górnicza "S"?
- Dalecy jesteśmy od wskazywania ich nazwisk. Najważniejsze jest, by byli to ludzie kompetentni, posiadający wiedzę na temat branży górniczej i zgodnie z przedwyborczymi deklaracjami politycznymi przygotowali, wraz ze stroną społeczną, sensowny program dla sektora węgla kamiennego.
- Wnioskuję, że nisko ocenia Pan kompetencje i fachowość urzędników resortu, którzy opracowali aktualną strategię dla górnictwa...
- Gdybym był członkiem rządu premiera Kaczyńskiego, to wstydziłbym się za taki dokument. Z całym szacunkiem, sądzę, że przodowy ze średnim wykształceniem górniczym, zatrudniony na ścianie, mógłby opracować lepszą strategię dla branży. Generalnie dokument zawiera ocenę wszystkich programów dla górnictwa od 1998 r., natomiast jego cele na następne lata są nie do przyjęcia.
- Który z nich wzbudza szczególne kontrowersje?
- Strategia zakłada m.in. sprzedaż najlepszych kopalń Kompanii Węglowej S.A. Takie posunięcie miałoby zastąpić dokapitalizowanie. To jest chore, ponieważ nie trudno przewidzieć, że wówczas na rynku węglowym powstaną kolejne podmioty i będziemy mieli do czynienia z polsko-polską konkurencją. W ten sposób dojdzie do wzajemnego "zarzynania" górnictwa. Pomysł sprzedaży rentownych kopalń Kompanii z pewnością doprowadzi do likwidacji pozostałych zakładów górniczych funkcjonujących w ramach koncernu. Wtedy Kompania stanęłaby w obliczu upadłości.
- Czy zatem fachowców z resortu gospodarki cechuje brak wyobraźni i krótkowzroczność? Przecież o węglu mówi się, że to "czarne złoto"...
- Rzeczywiście, to kolejny paradoks. Autorzy dokumentu kilkakrotnie podkreślają, że węgiel jest narodowym dobrem służącym bezpieczeństwu energetycznemu kraju, a następnie również kilkakrotnie wskazują na nadmiar tego surowca, zarówno w Polsce jak i Europie. Dowodzą przy tym, że należy redukować moce wydobywcze. W KHW i KW pojawiły się już koncepcje tworzenia tzw. centr wydobywczych. W Kompanii ma zostać odtworzona struktura byłych spółek węglowych, a w Holdingu planuje się stworzyć dwa lub trzy centra wydobywcze, które być może będą buforem dla łagodnej likwidacji kopalń. Dla nas, takie działania są zupełnie niezrozumiałe. Mamy świadomość, że wraz ze wzrostem gospodarczym w Polsce nastąpi wzrost zapotrzebowania na energię. W porównaniu do 2005 roku będzie większy o ok. 30 procent. Należy podkreślić, że w naszym kraju energia jest produkowana głównie w oparciu o węgiel, który zawsze był i będzie najtańszym nośnikiem energetycznym. Zatem, pomysł redukcji mocy wydobywczych, traktujemy jako totalną paranoję zawartą w strategii.
- Czy w strategii, wbrew wcześniejszym deklaracjom politycznym, zawarte są sugestie dotyczące prywatyzacji branży?
- Te elementy są bardzo niejasne i kłócą się z deklaracjami, w których zapewniano nas, iż rząd odstąpi od prywatyzacji górnictwa. Strategia wskazuje, że prywatyzacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. i Katowickiego Holdingu Węglowego S.A. powinna się odbyć poprzez mniejszościowy pakiet akcji na giełdzie. Wprowadzenie tego zamysłu w życie mogłoby skutkować np. wykupieniem JSW.
- Kto, zdaniem autorów strategii, miałby ponosić koszty funkcjonowania kopalń?
- Generalnie, wszystkimi kosztami obciążone zostałyby kopalnie. Same koszty wypompowywania wody z kopalń wynoszą kilkaset milionów złotych rocznie. Jeśli miałyby je pokrywać w całości spółki węglowe, będzie to kolejny element obciążający, który nijak by się miał do planowanego uzyskiwania efektywności.
- Czy dokument podtrzymuje koncepcję ministra Poncyliusza o wprowadzeniu jednolitych układów zbiorowych w spółkach węglowych?
- To kolejna paranoja. Resort wraca do pomysłów sprzed kilku lat. Wtedy też mówiło się o wprowadzeniu jednolitych układów zbiorowych na janosikowej zasadzie. Nikt nie pozwoliby na to, by w ramach ujednolicenia wynagrodzeń, które oczywiście należy przeprowadzić, doprowadzić do sytuacji, w której jeden górnik miałby tracić na rzecz drugiego. Te elementy trzeba wyrównywać w ramach układów zbiorowych pracy, a nie w sposób proponowany przez ministerstwo. "Kamyczkiem do ogródka" jest propozycja resortu, by płace w branży nie przekraczały wskaźnika wyznaczonego przez Komisję Trójstronną. Tym samym trudno będzie doprowadzić do wyrównania dysproporcji płacowych w spółkach węglowych.
- Dziękuję za rozmowę.

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224166
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011