Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 44 (893) 4listopada 2005 - Solidarność - na dobre i na złe


nr 44 (893) 4 listopada 2005
Solidarność - na dobre i na złe
Beata Gajdziszewska


Jeszcze dwa lata temu był strażnikiem miejskim w Urzędzie Miasta w Oświęcimiu. W 2003 r. na nocnej zmianie brał udział w pościgu za mężczyzną podejrzanym o dokonanie włamania. Wpadł do studzienki kanalizacyjnej i zerwał wiązadła w nodze. W trakcie długiej hospitalizacji był dwukrotnie operowany. Po drugim zabiegu na nodze uwidocznił się mięsak wielkości 6 cm.
- Lekarz powiedział, że w trakcie obydwu operacji noga była czysta - opowiada 27-letni Tomek Skoczek. - Guz najprawdopodobniej był sp
óźnionym rezultatem uderzenia. Bioptat wykazał, że jest to nowotwór złośliwy. Chemia nie przyniosła oczekiwanego skutku i w końcu lekarze orzekli, że muszę stracić nogę.
Wraz z rodziną przeżywał dramat. Zadawali sobie pytanie: co się stanie, jeśli nastąpią przerzuty? Gdy przebudził się po amputacji, czuł ogromny b
ól. A jednak, ten młody, wysportowany mężczyzna, przed wypadkiem trenujący sztuki walki, piłkę nożną i hokej, nie pogrążył się w swej tragedii.
- Bez nogi, ale trzeba żyć, dla dwojga dzieci i żony - postanowił jedyny żywiciel rodziny.

Antydatowali dokumenty
W wyniku wypadku w pracy życie zawodowe Tomka uległo diametralnej zmianie. Urząd Miejski w Oświęcimiu nie poczuwa się do wypłacenia mu jakiegokolwiek odszkodowania. Przez dłuższy czas pracodawca nie sporządził protokołu powypadkowego. Tomek był zastraszany. M
ówiono mu, że nie wskazane jest nagłaśnianie tego zdarzenia w pracy. Wypadek zdarzył się w październiku 2003 r., a dopiero w marcu, na skutek stanowczej interwencji ojca Tomka, urzędnicy zaczęli antydatować dokumenty. Urząd zignorował również zorganizowaną przez współpracowników Tomka zbiórkę pieniędzy na zakup protezy. Koledzy wrzucali do puszki po 50-100 zł. Zebrane pieniądze zostały skradzione.
- Jest mi przykro. Wiem, kto to zrobił, ale nie chcę na ten temat rozmawiać - m
ówi rozgoryczony Tomek. - W swoim dramacie wciąż spotykam się zarówno z ludzką dobrocią, jak również z wielką nieuczciwością.
Pieniądze zebrane przez pracownik
ów straży miejskich w całym kraju pozwoliły mu na zakup najprostszej protezy.

Akcja "Proteza dla Tomka"
Samodzielnie rozpoczął rehabilitację. Z samozaparciem wykonywał ćwiczenia, uczył się chodzić.
- Nie było dnia bez upadk
ów - wspomina. - Jakość protezy pozostawiała wiele do życzenia.
Bronisław Skoczek, ojciec Tomka, od 1980 r. jest członkiem g
órniczej Solidarności, obecnie zatrudnionym w KWK "Piast" w Czechowicach. O rodzinnej tragedii opowiedział kolegom-związkowcom. W organizację pomocy finansowej na zakup nowoczesnej protezy dla Tomka szczególnie zaangażował się Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ "S". Pod koniec grudnia ub.r. SGiE zainicjował ogólnopolską akcję związkową "Proteza dla Tomka". Na łamach "TS" wciąż wznawiany był apel o finansowe wsparcie akcji. Na konto Tomasza zaczęły napływać pieniądze przekazywane przez zarządy regionów, sekretariaty krajowe, komisje zakładowe oraz osoby prywatne.
- Takich wspaniałych przyjaci
ół mogliśmy znaleźć tylko w Związku - mówi ze wzruszeniem ojciec Tomka. - To jest moja "S" na dobre i na złe. Zawsze powtarzam synowi: "Wiem, że w związkowcach mam wsparcie. To wspaniali ludzie, którzy nie zostawią człowieka w potrzebie".

Bezduszne decyzje
Tymczasem ZUS przyznał Tomkowi świadczenie rentowe I grupy, obowiązujące do czerwca 2006 r., w wysokości 590 zł oraz 130 zł dodatku opiekuńczego. Ta kwota zdecydowanie nie zaspokaja potrzeb 4--osobowej rodziny. Do sądu w Krakowie trafiła sprawa przeciwko ZUS o zmianę kategorii renty w przypadku udowodnienia, że Tomek stracił nogę na skutek choroby mającej bezpośredni związek z wypadkiem w pracy. W opinii biegły sądowy napisał m.in.: "mięsaki należą do nielicznych nowotwor
ów, które są spowodowane uderzeniami bądź urazami. Przebyty wypadek mógł spowodować lub przyśpieszyć chorobę". Lekarz ZUS oraz sąd podważyli tę opinię. Sąd odrzucił również wniosek Tomka o przyznanie adwokata z urzędu, argumentując, że powód otrzymuje świadczenie rentowe, które pozwala mu na opłacenie prawnika (???). Zdesperowany udał się do kancelarii adwokackiej, która za prowadzenie każdej rozprawy zażądała, bagatela... 3 tys. zł. Bezduszność Temidy i lekarzy ZUS oraz skromny budżet domowy pogrzebały nadzieje na zmianę kategorii renty, która przecież stanowi o całej jego przyszłości...

Tatuś ma nową nogę!
Związkowcy z "S" nie zawiedli. W pierwszej połowie października br. poinformowali Tomka i jego rodzinę o efektach prowadzonej akcji. Udało się zebrać 20 tys. zł! Uszczęśliwiony chłopak natychmiast pojechał po odbi
ór zamówionej wcześniej protezy.
- Fantastyczna - zachwyca się Tomasz. - Jest bardzo nowoczesna i poruszanie się z jej pomocą nawet w najmniejszym stopniu nie grozi upadkiem. Daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. O bieganiu nie myślę, ale na rowerze na pewno nauczę się jeździć.
Kilkuletni syn Tomasza, Maksiu, na widok protezy spontanicznie zareagował: "O! tatuś ma nową nogę!". Ze szczęścia płakała cała rodzina.
Wzruszony Tomek przekazuje słowa wdzięczności związkowcom "S" za okazaną pomoc. Podkreśla, że dzięki niej będzie m
ógł normalnie funkcjonować. Mówi, że w przyszłości chciałby pracować w swoim dotychczasowym zawodzie. Ale na razie marzy tylko o tym, by choroba nie powróciła i żeby dzieci chowały się zdrowo....

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224168
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011