Solidarność - na dobre i na złe
Beata Gajdziszewska
Jeszcze dwa lata temu był strażnikiem miejskim w Urzędzie Miasta w Oświęcimiu. W 2003 r. na nocnej zmianie brał udział w pościgu za mężczyzną podejrzanym o dokonanie włamania. Wpadł do studzienki kanalizacyjnej i zerwał wiązadła w nodze. W trakcie długiej hospitalizacji był dwukrotnie operowany. Po drugim zabiegu na nodze uwidocznił się mięsak wielkości 6 cm.
- Lekarz powiedział, że w trakcie obydwu operacji noga była czysta - opowiada 27-letni Tomek Skoczek. - Guz najprawdopodobniej był spóźnionym rezultatem uderzenia. Bioptat wykazał, że jest to nowotwór złośliwy. Chemia nie przyniosła oczekiwanego skutku i w końcu lekarze orzekli, że muszę stracić nogę.
Wraz z rodziną przeżywał dramat. Zadawali sobie pytanie: co się stanie, jeśli nastąpią przerzuty? Gdy przebudził się po amputacji, czuł ogromny ból. A jednak, ten młody, wysportowany mężczyzna, przed wypadkiem trenujący sztuki walki, piłkę nożną i hokej, nie pogrążył się w swej tragedii.
- Bez nogi, ale trzeba żyć, dla dwojga dzieci i żony - postanowił jedyny żywiciel rodziny.
Antydatowali dokumenty
W wyniku wypadku w pracy życie zawodowe Tomka uległo diametralnej zmianie. Urząd Miejski w Oświęcimiu nie poczuwa się do wypłacenia mu jakiegokolwiek odszkodowania. Przez dłuższy czas pracodawca nie sporządził protokołu powypadkowego. Tomek był zastraszany. Mówiono mu, że nie wskazane jest nagłaśnianie tego zdarzenia w pracy. Wypadek zdarzył się w październiku 2003 r., a dopiero w marcu, na skutek stanowczej interwencji ojca Tomka, urzędnicy zaczęli antydatować dokumenty. Urząd zignorował również zorganizowaną przez współpracowników Tomka zbiórkę pieniędzy na zakup protezy. Koledzy wrzucali do puszki po 50-100 zł. Zebrane pieniądze zostały skradzione.
- Jest mi przykro. Wiem, kto to zrobił, ale nie chcę na ten temat rozmawiać - mówi rozgoryczony Tomek. - W swoim dramacie wciąż spotykam się zarówno z ludzką dobrocią, jak również z wielką nieuczciwością.
Pieniądze zebrane przez pracowników straży miejskich w całym kraju pozwoliły mu na zakup najprostszej protezy.
Akcja "Proteza dla Tomka"
Samodzielnie rozpoczął rehabilitację. Z samozaparciem wykonywał ćwiczenia, uczył się chodzić.
- Nie było dnia bez upadków - wspomina. - Jakość protezy pozostawiała wiele do życzenia.
Bronisław Skoczek, ojciec Tomka, od 1980 r. jest członkiem górniczej Solidarności, obecnie zatrudnionym w KWK "Piast" w Czechowicach. O rodzinnej tragedii opowiedział kolegom-związkowcom. W organizację pomocy finansowej na zakup nowoczesnej protezy dla Tomka szczególnie zaangażował się Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ "S". Pod koniec grudnia ub.r. SGiE zainicjował ogólnopolską akcję związkową "Proteza dla Tomka". Na łamach "TS" wciąż wznawiany był apel o finansowe wsparcie akcji. Na konto Tomasza zaczęły napływać pieniądze przekazywane przez zarządy regionów, sekretariaty krajowe, komisje zakładowe oraz osoby prywatne.
- Takich wspaniałych przyjaciół mogliśmy znaleźć tylko w Związku - mówi ze wzruszeniem ojciec Tomka. - To jest moja "S" na dobre i na złe. Zawsze powtarzam synowi: "Wiem, że w związkowcach mam wsparcie. To wspaniali ludzie, którzy nie zostawią człowieka w potrzebie".
Bezduszne decyzje
Tymczasem ZUS przyznał Tomkowi świadczenie rentowe I grupy, obowiązujące do czerwca 2006 r., w wysokości 590 zł oraz 130 zł dodatku opiekuńczego. Ta kwota zdecydowanie nie zaspokaja potrzeb 4--osobowej rodziny. Do sądu w Krakowie trafiła sprawa przeciwko ZUS o zmianę kategorii renty w przypadku udowodnienia, że Tomek stracił nogę na skutek choroby mającej bezpośredni związek z wypadkiem w pracy. W opinii biegły sądowy napisał m.in.: "mięsaki należą do nielicznych nowotworów, które są spowodowane uderzeniami bądź urazami. Przebyty wypadek mógł spowodować lub przyśpieszyć chorobę". Lekarz ZUS oraz sąd podważyli tę opinię. Sąd odrzucił również wniosek Tomka o przyznanie adwokata z urzędu, argumentując, że powód otrzymuje świadczenie rentowe, które pozwala mu na opłacenie prawnika (???). Zdesperowany udał się do kancelarii adwokackiej, która za prowadzenie każdej rozprawy zażądała, bagatela... 3 tys. zł. Bezduszność Temidy i lekarzy ZUS oraz skromny budżet domowy pogrzebały nadzieje na zmianę kategorii renty, która przecież stanowi o całej jego przyszłości...
Tatuś ma nową nogę!
Związkowcy z "S" nie zawiedli. W pierwszej połowie października br. poinformowali Tomka i jego rodzinę o efektach prowadzonej akcji. Udało się zebrać 20 tys. zł! Uszczęśliwiony chłopak natychmiast pojechał po odbiór zamówionej wcześniej protezy.
- Fantastyczna - zachwyca się Tomasz. - Jest bardzo nowoczesna i poruszanie się z jej pomocą nawet w najmniejszym stopniu nie grozi upadkiem. Daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. O bieganiu nie myślę, ale na rowerze na pewno nauczę się jeździć.
Kilkuletni syn Tomasza, Maksiu, na widok protezy spontanicznie zareagował: "O! tatuś ma nową nogę!". Ze szczęścia płakała cała rodzina.
Wzruszony Tomek przekazuje słowa wdzięczności związkowcom "S" za okazaną pomoc. Podkreśla, że dzięki niej będzie mógł normalnie funkcjonować. Mówi, że w przyszłości chciałby pracować w swoim dotychczasowym zawodzie. Ale na razie marzy tylko o tym, by choroba nie powróciła i żeby dzieci chowały się zdrowo....