Nie po drodze z taką prywatyzacją
Beata Gajdziszewska
Od 1999 r. związkowcy Solidarności zrzeszeni w krajowych sekcjach energetyki oraz elektrowni i elektrociepłowni w przypadku prywatyzowania przedsiębiorstw żądali od pracodawców zagwarantowania zatrudnionym należytych osłon pracowniczych. Nie wypowiadali się natomiast o zasadności prywatyzacji, gdyż uważali, że nie jest to rola związków zawodowych. Teraz to się ma zmienić.
Do tej pory uważaliśmy, że wypowiadanie się na temat zasadności prywatyzacji nie jest rolą związków zawodowych - mówi Eugeniusz Jaroszewski, przewodniczący Sekcji Krajowej Elektrowni i Elektrociepłowni NSZZ "S". - Jednak doświadczenia ostatnich lat skłoniły nas do zmiany opcji. W opracowywanym właśnie stanowisku zdecydowanie nie wyrażamy zgody na prywatyzację sektora elektroenergetycznego w jej dotychczasowym kształcie.
Wszystkie programy prywatyzacyjne gwarantowały uruchomienie pakietów inwestycyjnych, dzięki którym tworzone miały być miejsca pracy wokół energetyki bądź też odtworzony miał zostać majątek produkcyjny. Z informacji zebranych przez związkowców wynika jednak, że w prywatyzowanych elektrowniach i elektrociepłowniach nie przeznaczono jakichkolwiek środków na modernizacje, inwestycje lub odtworzenie majątku produkcyjnego. W żadnym z tych zakładów nie stworzono nowych miejsc zatrudnienia. Związkowcy podkreślają, że miejsca pracy w elektroenergetyce wciąż są ograniczane a pracodawcy maksymalnie obniżają koszty, doprowadzając do drastycznego pogorszenia bezpieczeństwa i higieny pracy.
Ogromne pieniądze uzyskane z prywatyzacji nawet w najmniejszym procencie nie wróciły do sprywatyzowanych firm, lecz zostały przejęte przez budżet państwa. Elektroenergetycy mają świadomość, że w ciągu najbliższych 10 lat będą musieli wyprodukować co najmniej 10 tys. megawatów prądu. Ale za co?
- W opracowywanym właśnie stanowisku zdecydowanie nie wyrażamy zgody na prywatyzację sektora elektroenergetycznego w jej dotychczasowym kształcie - stanowczo twierdzi Eugeniusz Jaroszewski, przewodniczący Sekcji Krajowej Elektrowni i Elektrociepłowni NSZZ "S". - Musimy zablokować szkodliwe dla energetyki działania. Do tej pory przekonywano nas, że prywatyzacje sektora są potrzebne państwu. Okazało się jednak, że państwo nie przeznacza środków uzyskanych z prywatyzacji zgodnie z wcześniejszymi założeniami. Dlaczego związkowcy mają być bardziej propaństwowi niż rządzący?
Związkowcy zdają sobie sprawę z tego, że niektóre zakłady energetyczne podpisały już wstępne umowy prywatyzacyjne. Dlatego zwrócą się do premiera o zastopowanie procesów prywatyzacyjnych w elektroenergetyce do czasu wyjaśnienia kwestii związanych z funkcjonowaniem pakietów inwestycyjnych.