Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 4 (905) 27 stycznia 2006 - Muszą ponieść konsekwencje


nr 4 (905) 27 stycznia 2006
Muszą ponieść konsekwencje
Beata Gajdziszewska
Sąd Apelacyjny w Katowicach uchylił listopadowe postanowienie Sądu Okręgowego, zakazujące utrudniania pracy w kopalni "Budryk", gdyby w tym zakładzie doszło do strajku. Skargę w tej sprawie wniosła zakładowa Solidarność.

Zmiana postanowienia polega na uchyleniu wniosku o zabezpieczenie powództwa, który kierownictwo kopalni złożyło jeszcze przed zapowiedzianym na 7 listopada ub.r. strajkiem. Jednocześnie taka decyzja oznacza uchylenie postanowienia Sądu Okręgowego, który poprzez zakazywanie związkowcom działań utrudniających pracę innym niepotrzebnie powielił regulacje obowiązujące w prawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.
- Prezes "Budryka", dzięki układom w sądownictwie, załatwił sobie decyzję zakazującą strajku, sądząc zapewne, że w ten sposób może zostać superpracodawcą w górnictwie - komentuje szef górniczej "S" Dominik Kolorz. - Sądzę, że ten wyrok miał służyć tylko temu, by prezes mógł dalej pełnić swą funkcję.
Przez kilka dni stycznia przedstawiciele Sztabu Protestacyjnego KWK "Budryk" SA (Solidarność i ZZ "Kadra"), rozdawali górnikom biuletyn informacyjny, w którym zawiadamiali o terminach planowanych masówek. Ich celem było skonsolidowanie załogi, zastraszanej i mobbingowanej przez dyrekcję kopalni.

Związkowcy są zgodni, że obecny zarząd powinien zostać odwołany przez Ministerstwo Gospodarki m.in. za niegospodarność i podejmowanie działań na szkodę zakładu oraz pracowników, łamanie przepisów k.p. i ustawy o związkach zawodowych.
- Obecny premier oświadczył, że na osobach, które reprezentują państwo i zarządzają jego majątkiem, nie może być najmniejszej rysy - argumentują. - Na przedstawicielach zarządu KWK "Budryk" zamiast rysy, jest ogromna wyrwa. Ci ludzie muszą ponieść konsekwencje.
Zdaniem strony związkowej, stosowanie metod rodem z najgorszych okresów minionego ustroju, to jedyna odpowiedź dyrekcji na głos załogi dopominającej się godnego traktowania i należytego opłacania za ciężką i niebezpieczną pracę.

W dniu protestu okazało się, że pracownicy, którzy chcieli uczestniczyć w masówkach zostali przez dyrekcję zastraszeni. Odmówiono im urlopu na żądanie, z którego chcieli skorzystać zgodnie z art. 1672 k.p. Sztab Protestacyjny powiadomił o zajściu wiceprzewodniczą Śląsko-Dąbrowskiej "S", a zarazem wiceprzewodniczą Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP Bożenę Borys-Szopę. Jej interwencja w PIP spowodowała natychmiastową wizytę inspektora w "Budryku". W rezultacie górnikom podpisano urlopy, zgodnie z prawem pracy.
- Pracownicy, korzystając z urlopów na żądanie, chcieli pokazać zarządowi, że mają swoją godność. Te urlopy były protestem przeciwko łamaniu naszych praw i zwolnieniom. Nigdy nie zaakceptujemy obecnie stosowanych metod - mówią przedstawiciele sztabu. - Tylko razem możemy sprzeciwić się draństwu i pokazać władzy w kraju, że w państwowej firmie nie może być pobłażania dla prywaty i nieczystych układów.

Związkowcy informują, że masówki przeprowadzone zostały na miarę XXI wieku. Górnikom zaprezentowano program multimedialny, w którym zawarta została rzetelna informacja na temat faktycznej sytuacji finansowej zakładu. Na telebimie przedstawiona została wysokość wynagrodzeń górników z "Budryka" w odniesieniu do znacznie wyższych płac pracowników innych spółek węglowych.
W trakcie prowadzonego protestu, raz po raz rozbrzmiewały słynne "Mury" Jacka Kaczmarskiego. Uczestnicy masówek obejrzeli również film Jacka Kurskiego "Nocna zmiana" oraz filmy o ubiegłorocznych protestach w KWK "Budryk".
Z nieoficjalnych informacji posiadanych przez stronę związkową wynika, że prezes kopalni ma zamiar ubiegać się o tytuł menadżera roku. Związkowcy wskazują, że przedstawiciele pracodawców na łamach prasy bardzo pozytywnie oceniają jego działania skierowane przeciwko związkom zawodowym.

- Sądowy zakaz strajku w kopalni uczynił go Margaret Thatcher Śląska i podniósł jego notowania wśród pracodawców - zauważa przewodniczący zakładowej "S" Andrzej Powała. - Oni widocznie stawiają na osoby, które łamią prawo, konstytucję i Ustawę o związkach zawodowych. Jeśli pracodawca będzie wyciskał z zatrudnionych wszystko co możliwe, jeśli będzie ich szykanował, łamał prawo pracy, wtedy jest dobry i ma szansę zostać menedżerem roku. Zatem nasuwa się wniosek: żeby uzyskać to zaszczytne wyróżnienie, trzeba być dla podwładnych ostatnim skur......m.

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224168
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011