nr 6 (1011) 8 lutego 2008 - "Budryk" czyli węzeł gordyjski
W 46. dniu podziemnego strajku w kopalni „Budryk” podpisane zostało porozumienie między strajkującymi a zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Protest zorganizowały 4 z 9 funkcjonujących w zakładzie central związkowych. Górnicza „Solidarność” nie brała w nim udziału.. Jeszcze we wrześniu związkowcy „S” wraz z przedstawicielami wszystkich organizacji związkowych z „Budryka” wynegocjowali, korzystne dla pracowników i zakładu, porozumienie z zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej, dotyczące ewentualnego włączenia kopalni w jej struktury. Załoga zręcznie zmanipulowana przez działaczy ZZ Kadra i Sierpnia 80 zaprotestowała w referendum przeciwko tej fuzji. Jednak połączenie i tak stało się faktem, bo zapisane zostało w rządowej „Strategii dla górnictwa”. Wtedy też górnicy podjęli protest, domagając się zrównania ich wynagrodzeń z płacami obowiązującymi w kopalniach JSW.
Z Dominikiem Kolorzem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego rozmawia Beata Gajdziszewska
„Budryku” czyli węzeł gordyjski
– Kto poniesie odpowiedzialność za niebagatelne straty spowodowane strajkiem w kopalni „Budryk”?
- To jest problem całej JSW. Wszystkie straty tego zakładu spowodowane strajkiem będą oznaczały zarazem straty tej spółki. Już podnoszą się głosy pracowników JSW, że z powodu „Budryka” nie będzie zysku za 2008 rok. Można przypuszczać, że ta kopalnia wygeneruje 150 mln zł strat. Natomiast przewidywany zysk JSW za bieżący rok kształtuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Rzeczywiście, wychodzi na to, że zysku w ogóle nie będzie.
- Zatem, dlaczego właściciel tak długo nie chciał zrealizować żądań strajkujących górników?
– Z pewnością brał pod uwagę ewentualność, że spełnienie postulatu strajkujących o przyznanie „Budrykowi” w ciągu dwóch lat 30-procentowej dynamiki wzrostu płac, może być powodem niepokojów społecznych w innych kopalniach spółki . Górnicy z kopalń „Krupiński”, „Borynia”, „Jas-Mos” i „Zofiówka”, też mogliby się domagać natychmiastowego wyrównania płac do najlepszej kopalni w JSW.
– W jaki sposób strajk w kopalni Budryk dotykał górniczą „S”?
– Takiego węzła gordyjskiego dawno nie mieliśmy. Wprawdzie to nie był nasz strajk, ale przecież w „Budryku” zatrudnieni są związkowcy „S”. Mimo wszystko staraliśmy się pomóc w rozwiązaniu tego węzła.
– Dziękuję za rozmowę
*****
Roman Brudziński, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „S” w KWK Jas-Mos:
- Po raz pierwszy spotykaliśmy się z sytuacją, że strajk w górnictwie organizowany był przez nadsztygarów. Ten protest od początku do końca był inspirowany i prowadzony przez wysoką kadrę kopalni „Budryk”. Ale do prowadzenia strajku potrzebni są „żołnierze”. Strajkujący pod ziemią górnicy przez cały czas byli manipulowani i dezorientowani. Nie posiadali żadnej wiedzy na temat tego, co faktycznie mogliby uzyskać. 2007 rok kopalnia „Budryk” miała zamknąć zyskiem ok. 27 mln zł. Strajk spowodował, że zakład zamknie ub. rok 5 mln zł zysku. Przy czym, prawdopodobnie z tej kwoty „Budryk” będzie musiał wygenerować rezerwę na fundusz likwidacji kopalń. Można więc przypuszczać, że zysk zakładu za 2007 r. osiągnie poziom zerowy. Wzrost płac w tymże roku zamknie się na poziomie 8,1 proc, czyli średnia płaca wyniesie 4521 zł. Trzeba jeszcze wiedzieć, że, by górnicy z „Budryka” zarabiali lepiej, to górnicy z pozostałych kopalń JSW muszą się na to złożyć. Chcąc uzyskać wyższy wzrost wynagrodzeń w ornontowickiej kopalni, w innych zakładach spółki ten wzrost musi być na niższym poziomie.
******
Tomek znów potrzebuje pomocy!
W 2005 roku Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ „S” na łamach Tygodnika Solidarność zainicjował akcję charytatywną „Proteza dla Tomka”.
Tomek jest synem wieloletniego działacza „S”, obecnie pełniącego funkcję przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Dzięki pomocy finansowej organizacji związkowych „S” z całego kraju oraz osób indywidualnych udało się zrealizować marzenie Tomka Skoczka o nowoczesnej protezie firmy Otto Bock z Poznania.
Ten młody mężczyzna, ojciec dwojga dzieci, uległ nieszczęśliwemu wypadkowi w pracy. Lekarze amputowali mu kończynę, gdyż w wyniku silnego uderzenia powstał w niej nowotwór złośliwy – mięsak.
Teraz, po upływie 2 lat, proteza zepsuła się i pojawiła się konieczność wymiany miękkiego i twardego leju silikonowego. Gwarantem rzetelnej naprawy jest jej producent firma Otto Bock. Koszt wyceniony został ma blisko 20 tys. zł, zaś koszty regulacji samego kolana wynosić będą dodatkowe 4-5 tys. zł. NFZ dofinansuje zakup protezy kwotą w wys. 2,8 tys. zł.
Bliskich Tomka nie stać na tak ogromną inwestycję. 0d 2004 roku rodzina poniosła niebagatelne koszty na jego leczenie i musiała sprzedać nieruchomość.
-Wierzę głęboko, że w tej jakże trudnej sytuacji, nie pozostaniemy sami. Wierzę, że znajdą się ludzie, którzy wyciągną do nas pomocną dłoń – mówi ojciec Tomka, Bronisław Skoczek – Za każdą ofiarowaną kwotę szczerze dziękuję.
Wpłaty finansowe prosimy kierować na specjalne konto:
51 1060 0076 0000 3000 0644 0685 z dopiskiem
„Skoczek Tomasz-naprawa protezy”.
Rodzina Tomka prosi o poinformowanie drogą telefoniczną lub mailową o dokonaniu przelewu, ponieważ będzie to pomocne w rozliczeniu z wykonawcą naprawy.
Tel. 0506 172 782
e-mail: habees@wp.pl.