Menu główne


Sekcje zrzeszone w SGiE


nr 9 (1014) 29 luty 2008 - Chodziło o pieniądze - ale nie dla górników


Chodziło o pieniądze – ale nie dla górników
 
Powodem takiej decyzji jest wielokrotne łamanie przez nich prawa w czasie protestu. JSW już złożyła do prokuratury doniesienie o popełnionych przez nich wykroczeniach i naruszeniach regulaminów.
Zdaniem zarządu spółki decyzja nie narusza postanowień porozumienia kończącego 46-dniowy strajk. Zgodnie z jego zapisem, zarząd JSW zadeklarował, że wobec uczestników protestu, którzy go nie organizowali, nie będą wyciągane konsekwencje dyscyplinarne.
- Powyższe gwarancje dotyczą również organizatorów strajku i protestu głodowego, ale wyłącznie do czasu wydania wyroku sądowego przesądzającego o jego nielegalności - głosi zapis porozumienia.
Z oświadczenia zarządu JSW, skonstruowanego na podstawie notatek służbowych osób, które w czasie okupacji miały kontakt z jej organizatorami, wynika, że podczas strajku "doszło do bezpośredniego zagrożenia zdrowia osób znajdujących się pod ziemią, stosowania mobbingu, wywierania presji psychicznej i dyskryminacji ze względu na przynależność związkową."
Po zakończeniu protestu niektórzy jego przywódcy w wywiadach udzielanych dla mediów mówili wprost o stosowanych podczas strajku socjotechnikach, które, tak naprawdę, nie miały nic wspólnego z obroną praw pracowniczych.
Związkowcy górniczej Solidarności uchylają się od komentarzy na temat tego wyrachowanego marketingu. Wskazują na ważniejsze sprawy wymagające pilnego wyjaśnienia.
- Chodzi przede wszystkim o prześwietlenie prowadzonej przez komitet strajkowy zbiórki pieniężnej, zarówno na konto, jak i do skarbonek - mówi przewodniczący Solidarności w kopalni "Budryk" Andrzej Powała. - Każdy dzień strajku oznaczał wpływ na konto komitetu strajkowego konkretnej kwoty pieniędzy, również z zagranicy. Wciąż nie wiadomo, ile tych środków zgromadzono i czy ktoś faktycznie potrzebujący z nich skorzystał. Wygląda na to, że na strajku można nieźle zarobić. Może dlatego tak go przedłużano, unikając porozumienia?
Związkowcy "S" wskazują, że ze strajkiem związanych jest jeszcze szereg innych niejasności, m.in. zainteresowanie zakładem ze strony byłego senatora SLD Jerzego Markowskiego oraz podjęta w dziwnych okolicznościach uchwała rady gminy Ornontowice o chęci przejęcia kopalni. Dodają, że przywódcy strajku, będący jednocześnie członkami rady nadzorczej KWK "Budryk", za wszelką cenę chcieli utrzymać swoje stanowiska.
Z potwierdzonego zestawienia zademonstrowanego przez Andrzeja Powałę wynika, że górnicy po strajku zarabiają mniej niż mogliby, gdyby protestu nie było.
- To wszystko pokazuje, że w tym proteście chodziło o pieniądze, ale nie dla górników z "Budryka", lecz dla kilku osób.
Strajk kosztował JSW 70 mln zł. Do tego doliczyć należy roszczenia firm usługowych, które z powodu protestu nie mogły podjąć pracy. Dotychczasowe opiewają na kwotę ok. 5 mln zł.

Multimedia

Licznik odwiedzin: 224168
©  Wszelkie prawa zastrzeżone   SGiE 2011